rzeznicy i lekarze

Wiek dziewiętnasty to czas wielkich zmian, które dotykały różnych dziedzin życia. Rewolucja goniła rewolucję... ale pozostawały dziedziny, w których postęp działał jakby wolniej. Do takich sfer częściowo można zaliczyć medycynę. Z jednej strony mieliśmy olbrzymie odkrycia, które mogły na zawsze ulżyć pacjentom, ale też występował wielki opór środowiska przed wprowadzaniem nowinek do codziennej pracy - i to pomimo pozytywnych badań. Czasem upór i polityka zwyciężają ze zdrowym rozsądkiem.

O jednej z takich rewolucji i jej autorze opowiada ta książka. Joseph Lister poświęcił całe życie na opracowanie i wdrożenie metody, która pomogłaby uratować część pacjentów po zabiegach chirurgicznych. Odkrył, że stosowanie kwasu karbolowego (antyseptyk) i ogólna higiena, podczas kontaktów z pacjentami znacząco obniżają śmiertelność po zabiegach. No i co z tego, skoro wielu jego znamienitych kolegów twierdziło, że ropa wyciekająca z ran to dobry znak. Przekonanie niedowiarków stało się głównym celem pracy Listera.

las gosling

Po powieść Sharon Gosling zatytułowaną Las sięgnęłam z dwóch powodów. Po pierwsze - zarekomendowała mi ją koleżanka. Po drugie - akcja powieści rozgrywa się na północy Szwecji, a to już samo w sobie wydawało się być dobrym tłem dla historii powieściowej. Gdy jeszcze okazało się, że książka ma podtekst ekologiczny, przestałam się wahać.

Rodzina Strombergów porzuca swoje uporządkowane życie w Sztokholmie i wyrusza na północ, by - po kupieniu domu i lasu - zarabiać na sprzedaży wycinanych drzew. Na miejscu zastają dość ekscentryczną gospodynię i gromadę hałaśliwych dzieciaków pod opieką Thomasa prowadzącego w posiadłości kursy ochrony przyrody.

Monstressa

Komiks prezentuje się w dość ciemnych barwach. Okładka steampunkowa. Historia przedstawiona w tym tomie nie ma początku ani końca. Wkraczamy w środek historii, w sam środek akcji. Autorki jednak zastosowały retrospekcje, co daje nam szeroki ogląd w przeszłość bohaterki. Marika Półwilk, to nastolatka. Dziewczyna ocalała z wojennej pożogi. Wojna pomiędzy ludźmi a Arkanijczykami miała wpływ na zmianę rządów na świecie. Delikatny rozejm pomiędzy wszystkimi istotami został zachwiany, teraz nie ma równych.

Publikację wypożyczyłam jakiś czas temu. Ciągle odkładałam czytanie. Wszystko inne wydawało mi się ciekawsze. Myliłam się.

zakochany grzeczny pies

Pamiętacie Wintera, grzecznego malamuta? Spieszę donieść, że niedawno wydana została kolejna część przygód tego sympatycznego psiska i jego najbliższych. Dla przypomnienia - Winter mieszka z Hanką, Henrykiem i ich dziećmi - Julką i Alkiem oraz psem Rudym, kotem Marianem i chomikiem Popkornem. Dom i rodzina bogate w różne gatunki i różne - silne osobowości. Tak, macie rację - Winter należy do tych najsilniejszych. Ustępuje nieco Hance;)

W tytule powieści kryje się zakochanie, więc w najnowszej książce znajdziemy opowiadania o Nindży, cocker spanielce z sąsiedztwa. wybrance serca Mariana, koleżance Alka, diecie cud jaką próbuje wprowadzić do domowego żywienia Hanka, nauce jazdy na rolkach z Winterem, jakiej podejmuje się Henryk i o wielu, wielu sytuacjach, które wydają się śmieszne, a które - z malamutem u boku - są świadectwem jednego. Wielkiej miłości do tegoż malamuta:)

kiedy umre

Oryginalny tytuł książki – „Will My Cat Eat My Eyeballs? Big Questions from Tiny Mortals about Death” – podoba mi się znacznie bardziej niż polski, gdyż od razu informuje na czyje pytania odpowiada autorka, Caitlin Doughty, pracownica domu pogrzebowego. Kto miał okazję odbywać szczere rozmowy z dziećmi ten wie, że nie ma dla nich tematów tabu i potrafią zapytać bez skrępowania o wszystko, bo wszystkiego są ciekawe. Jeszcze nie jest im znany stres bycia osądzonym, poczucie obciachu czy strach przed wygłupieniem się, tak typowe dla większości dorosłych. No więc, jeśli chodzi o książkę – padły pytania, a Caitlin Doughty udzieliła odpowiedzi…

quiz logo

 

Włochy - kraj, który chętnie odwiedzamy, żeby zwiedzać, odpoczywać, zachwycać się widokami, delektować pyszną kuchnią. Wiadomy wirus zapewne wielu z Was pokrzyżował plany odwiedzenia tego pięknego kraju, ale może to dobry moment, aby sięgnąć po jego literaturę? Sprawdźcie, co o niej wiecie, a potem pędźcie do bibliotecznych półek i czytajcie:)

san francisco
Polubiłem „Serię Amerykańską” wydawnictwa Czarne. Tym razem na tapetę wziąłem San Francisco - miasto, o którym niewiele wiedziałem a jego wątek ciągle przewija się w popkulturze.

„San Francisco” w oczach Działoszyńskiej-Kossow to miasto, w którym wiele rewolucji miało swój początek (bądź wokół niego). Była gorączka złota i nagły rozwój, później katastrofa (trzęsienie ziemi) i nowe budownictwo. Podczas II Wojny Światowej olbrzymi przemysł stoczniowy, który skutkował prawami dla kolorowych. Później rewolucja kulturowa, początki ruchów LGBT, aż do współczesnych czasów, kiedy to w mieście zaczyna być mocno odczuwalne sąsiedztwo doliny krzemowej. Nowe społeczeństwo nastawione na konsumpcjonizm, olbrzymie podwyżki cen i lawina bezdomności - ten ostatni problem dotyczy wszystkich amerykańskich miast.

matki i corki

Maria, Sabina, Magdalena, Paulina. Cztery kobiety żyjące w jednym domu. Cztery, które łączyła przemilczana historia rodzinna i pewien chłód, którego przyczyn próbowała dociec najmłodsza z nich.

Akcja powieści zaczyna się gdy Paulina (Lila jak lubi być określana) ma 14 lat i - jak to bywa w okresie nastoletnim - chce zbudować swoją tożsamość sięgając do przeszłości, chce się utworzyć opierając na ramionach przodków. Ale jej rodzina jest inna - owszem przodkinie są, lecz nie mówią o tym, co stało się z męskimi przodkami i unikają opowiadania własnych historii.

A później opowieść przeplata się w czasie. Do głosu dochodzą kolejno bohaterki i każda z nich, fragmentarycznie, rozdział za rozdziałem opowiada o swoich życiu. To, że opowieści te się przeplatają pozwalają dostrzec różnice, ale i podobieństwa w doświadczeniach kobiet tej rodziny.

2020 10 01 as lista ksiazek

Październik jest Międzynarodowym Miesiącem Dobroci dla Zwierząt, a zaczyna go Dzień Wegetarianizmu. Szerzenie wiedzy na temat pozytywnych, dla człowieka, zwierząt i samej planety, efektów rezygnacji z konsumpcji (i przetwórstwa!) mięsa, jest 1 października szczególnie ważne, i to na całym świecie. Ja nie będę nikogo na siłę namawiać, tym bardziej zmuszać, do przejścia na wegetarianizm – powinna być to decyzja podjęta niezależnie od opinii innych, choć dla mnie niejedzenie zwierząt jest tak oczywiste, jak oddychanie. Niemniej, zachęcam Was do sięgnięcia po kilka książek, które warto przeczytać, choćby dla samej wiedzy. Na początek te o zwierzętach – domowych, żyjących wolno, zamieszkujących ogrody zoologiczne, przetrzymywanych w laboratoriach, hodowanych na mięso, skóry, futra. Poczytajcie o (nie)etycznym podejściu do zwierząt, o łamaniu ich praw, o polowaniach, o przemyśle mięsnym i wszystkim tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami hodowli i rzeźni.

Seksuolożki

Jak tylko pojawiła się wzmianka o tej książce wiedziałam, że ją przeczytam. Ciekawiło mnie podejście autorki do seksu, jej droga odkrywania tematu i zagadnień z nim związanych. A z drugiej strony książka zawiera rozmowy z seksuolożkami z całej Polski. To one mają kontakt z nami, kobietami... Co myślą o swoich pacjentkach? Czy nasze podejście do seksu się zmienia? Jaki ma na nie wpływ kultura, religia czy rodzina? Czy zawsze trzeba mieć ochotę na seks? I jak z tymi sprawami u osób niepełnosprawnych? A co z masturbacją - jest zła, a może warto poznać swoje potrzeby?

Nie jest to książka odkrywcza, ale potrzebna. Porusza ważne tematy, które już gdzieś się przewijały. Cenne dla mnie jest to, że tą wiedzę systematyzują osoby wykształcone kierunkowo - psychologowie, pedagodzy, ginekolodzy i seksuolodzy, pracujące na żywym organizmie. Osoby, które są otwarte na innych i świat, które pogłębiają swoją wiedzę i dokształcają się. Specjalistki w swojej dziedzinie.

motyl genowa

Lisa Genova jest amerykańską autorką, a przede wszystkim doktorem nauk medycznych w dziedzinie neurobiologii. „Motyl” jest z kolei jej debiutem literackim, który przez ponad 40 tygodni utrzymywał się na liście bestsellerów New Your Timesa, a przetłumaczony został na ponad 20 języków i wydany w 30 krajach. Spełnione marzenie każdego debiutującego autora…
Alice Howland, główna bohaterka powieści, jest pięćdziesięcioletnią, realizującą się prywatnie i zawodowo kobietą. Jako poważana wykładowczyni psychologii kognitywnej na Harvardzie, zapraszana jest na organizowane na całym świecie konferencje i sympozja w roli eksperta lingwistyki. Jej mąż, John, również jest odnoszącym sukcesy naukowcem z Harvardu. Mają trójkę dorosłych dzieci, każde z nich poszło w swoją stronę, wszyscy jednak spełniają się w tym co robią. Nic jednak nie jest w życiu idealne – ‘zwyżki’ muszą być równoważone przez ‘niże’. Tak też dzieje się w przypadku rodziny Howlandów. Alice zaczyna skarżyć się na coraz częstsze problemy z pamięcią, do których po pewnym czasie dochodzą również trudności z orientacją w terenie, zmiany nastrojów i zachowania. Diagnoza – Alzheimer – wywraca życie kobiety do góry nogami. I tutaj pole do popisu ma Lisa Genova – neurobiolożka. Po mistrzowsku opisuje nową, niełatwą dla chorego i jego bliskich rzeczywistość, trudno uchwytny moment przejścia choroby z wczesnego, niemal bezobjawowego stadium, do momentu, w którym staje się ona codziennym przeciwnikiem.

niespodziewanie jasna noc
Renata Frydrych należy do tych niesztampowych pisarek, po jakich książki lubię sięgać. Jej powieści, bo także "Załatw pogodę, ja zajmę się resztą", to historie ludzkich emocji, myśli, a szerzej - kondycji społeczeństwa pokazanego poprzez pryzmat kilku, dokładnie narysowanych postaci.

Alice, pochodząca z Londynu, decyduje się przyjechać do Warszawy, by wziąć udział w artystycznych warsztatach. Kuba, realizujący w życiu pomysł rodziców o tym, że ich syn ma się parać prawem, fascynuje się teatrem i to z aktorstwem chce połączyć swoją przyszłość. Młodzi ludzie poznają się, zaczynają w opowieści pojawiać się najróżniejsze oboczności, które - stanowiąc ważną część ich życia - rzutują na ich funkcjonowanie, trakcie, otoczenie.

jedz i biegaj

Nie zawsze kochałam biegać. Truchty z psem? Owszem. Marszobiegi po górach? Zdecydowanie! Ale żeby tak przebiec 20, 30 czy nawet 42 km? Na czas? Przyzwoitym tempem? Za zawodach? Nie mieściło mi się w głowie.

Po wielu latach umiarkowanej aktywności, powrót do treningów zawdzięczam Pawłowi. Przyjacielowi, który ciężko zachorował i od tego czasu świat przemierza na wózku. I nie, Paweł nie startuje na wózku. Ale to ja chciałam wystartować w charytatywnym biegu organizowanym dla niego. Baaaaardzo chciałam. Więc trzeba było zbudować formę. Oj, bolało. Ale pamiętam te pierwsze startowe 5 km, jakby to było wczoraj. Wzruszenie, poczucie wspólnoty, wielka satysfakcja, duma z tego, że dałam radę, i że setki ludzi wyszły na ulice, by biegnąc wyrazić swoją solidarność i wsparcie dla kogoś, kto już nigdy nie wstanie z wózka.

slowa na szczescie

Grażyna Plebanek znana jest szerszemu gronu czytelniczemu jako pisarka dobrych powieści. Ale tym razem przekazuje w nasze ręce książkę ciut inną. Publikację pełną słów. Nie takich zwykłych. Mamy tu miks kultur, pełno obco brzmiących słów, które pięknie opisują nasze stany emocjonalne. Nazywają to, co nam samym sprawia trudność w powiedzeniu. Nie są to jakieś górnolotne emocje... Och nie, są tu stany, które przezywamy na co dzień.
Książka dzięki humorowi, osobistym doświadczeniom autorki oraz jej bystrego obserwatorskiego oka jest świeżą, zabawna i przede wszystkim warta przeczytani.

syn szymon nesbo

Sonny jest więźniem w jednym z najpilniej strzeżonych więzień w Norwegii. Pomimo iż odbywa wyrok za morderstwo nie sprawia kłopotów. Jest wyciszonym chłopakiem, który potrafi słuchać. Wszystko się zmienia jak się dowiaduje, że jego ojciec został zamordowany. Wcześniej Sonny, podobnie jak i policja, był przekonany, że to było samobójstwo. Musi jak najszybciej wydostać się z więzienia i odkryć prawdę. Na wolności dowiaduje się, że jest wiele osób, którym zależy na tym by wydarzenia sprzed wielu lat zostały zapomniane. O dawnych wydarzeniach można by zapomnieć gdyby nie fakt, że sprawiedliwości nie stało się zadość.

rok w ogrodzie

"Ogród to miejsce, w którym mogę się zagubić tak jak wtedy, gdy byłem dzieckiem, nie bacząc na upływ czasu, przez co dwie godziny bez trudu rozciągały się na całe popołudnie lub nawet dłużej. Jest to pewnego rodzaju sanktuarium – takie, które pozwala mi łączyć przeżycia duchowe z czysto fizycznymi. To miejsce, które uwalnia jasność myśli." - tak pisze Dan Pearson we wstępnie do swojego swoistego bardzo dziennika. Bo też "Rok w ogrodzie" to książka o tyleż nietypowa i atrakcyjna, że trudno znaleźć coś podobnego.

Autor dzieli się obserwacjami przyrody, doświadczeniami w obcowaniu z nią i czasami, z ludźmi, których świat natury pochłania tak bardzo jak jego. Dan Person pisze o roślinach, ich wzrastaniu z czułością, spokojem, podziwem. Jego zapiski usystematyzowane są w układzie kalendarzowym, w poszczególnych miesiącach znajdziemy wpisy związane z konkretnymi dniami i opisem tego, co autor robił w ogrodzie, sadzie, wśród roślin.

roza ktora wyrosla na betonie okladka

Tupac Amaru Shakur, znany również jako 2Pac to legendarny amerykański raper, przedstawiciel Zachodniego Wybrzeża. Myślę, że nie trzeba być fanem hip hopu, by kojarzyć tę postać. 2Pac dał się poznać światu jako artysta wszechstronny – nie tylko doskonały raper, ale również aktor i poeta.

The Rose That Grew From Concrete Róża, która wyrosła na betonie to tom wierszy napisanych przez 2Paca w latach 1989-1991, wydany po jego śmierci przez MTV Books, a w Polsce przez wydawnictwo Kagra.

Polskie wydanie, podobnie jak jego odpowiedniki z innych krajów, podzielone jest na dwie części – po lewej stronie wiersze w oryginale, z reprodukcjami odręcznego pisma 2Paca (nierzadko z przekreśleniami, poprawkami czy rysunkami, co dodaje tej książce osobistego charakteru), po prawej stronie – polskie tłumaczenie w wykonaniu Hanny Mielczarek. Bardzo się cieszę, że można przeczytać wszystkie utwory po angielsku, ponieważ to właśnie wtedy czuje się ich siłę i przekaz; polski przekład jest niestety kiepski.

wg innego klucza 1

Uwielbiam czytać reportaże. Jednak gdy na półce mojej biblioteki pojawiła się ta cegła, trochę mnie przeraziła – reportaż na ponad 550 stron? W dodatku już w przedmowie autorzy ostrzegają: „Historia autyzmu trochę przypomina autyzm […] trudno o prostą i jasną narrację”. Ale ponieważ temat kusił mnie już od czasów studenckich, kiedy na zajęciach z psychologii zetknęłam się z pozycjami o autyzmie i Aspergerze, sięgnęłam i po to tomisko. Szybko okazało się, że „Według innego klucza” czyta się jak najlepszą powieść, a narracja (wbrew ostrzeżeniom) jest tak płynna, że książkę dosłownie połknęłam w parę dni. Pomimo wielowątkowości i zataczania kół chronologicznych, książka jest bardzo poukładana, przejrzysta i napisana językiem zrozumiałym dla każdego. A równocześnie zawiera tyle faktów, że staje się rzetelną, niemal akademicką monografią poświęconą autyzmowi. Autorzy dokonali mistrzowskiej fuzji, połączyli trudny naukowy temat i lekkie reporterskie pióro – nic dziwnego, że ich dzieło zostało nominowane do Nagrody Pulitzera.

siedem minut po polnocy

Posiadam tą publikację na własność i chyba dlatego leżała na półce i czekała na dobry czas. Aż się doczekała.

Jest chwila po północy. Siedem minut. Conor budzi się. Czy to znowu przez koszmar, który nawiedza go prawie co noc...? Coś słyszał... Głos, który go woła. Głos, który nie należy do mamy. Głos, który słyszy w głowie. chłopiec odkrywa, że za oknem sypialni stoi potwór. Wielki, wnerwiony "drzewiak". Poskręcane gałęzie przyjmują formę rąk i nóg. Jego ciało wydaje się mocne i sprężyste. Cis chwyta chłopca... Conor jednak głośno mówi, że nie takie potwory już spotkał i tego się nie boi. Nie przeraża go dzikość ani pradawność cisu... Z każdą stroną dowiadujemy się dlaczego nie...

suwalskie drogi i bezdroza fot 5

Piątkowy ranek spędziłam w Suwałkach. Odwiedziłam Cmentarz siedmiu wyznań i Muzeum im. Marii Konopnickiej. Fascynujące zbiory, przepiękna aranżacja, spory teren zielony wraz z pomnikiem Marii Konopnickiej i wielkoformatową grą, do których wiedzie szpaler drzew posadzonych przez znanych literatów i ludzi związanych z kulturą oraz zajmująca opowieść pracownicy Muzeum sprawiły, że nie zauważyłam upływającego czasu.